
Na sesję rady gminy w Krasnem wwieziono wczoraj taczki. Dla przewodniczącego rady. Wszystko przez to, że gmina nie chce wyremontować stadionu sportowego w Malawie. Mimo próśb i gróźb radni nie zgodzili wydać na to pieniędzy.
ZOBACZ FILM Z SESJI
To była wyjątkowa sesja. Na miejscach dla gości zasiedli głównie mieszkańcy Malawy. Sportowcy Strumyka Malawa, działacze, trenerzy i kibice. To oni przywieźli na sesję taczki. Był także zaproszony przez nich Kazimierz Greń, prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, mieszkaniec Krasnego.
- Przyszliśmy, bo jesteśmy dyskryminowani przez radę gminy i przewodniczącego Stanisława Kunysza. Gmina całkowicie zapomniała o nas. Nie mamy stadionu, porządnej szkoły, drogi są dziurawe, nie ma orlika i jeszcze nie remontuje się stadionu, kiedy nasza drużyna awansowała do III ligi. Krasne wygląda jak małe miasteczko: dwa orliki, pawilon sportowy za miliony. A dla nas zabrakło na remont stadionu. Nasi piłkarze rozgrywają mecze w Łańcucie. Chcemy to zmienić. Nie damy się już dłużej tak traktować. Zapisano w projekcie budżetu 300 tys. zł na remont stadionu, a potem radni zabrali te pieniądze. Nie dopuścimy, by taki budżet został przegłosowany - mówi nam 19-letni Rafał z Malawy.
Piłkarze Strumyka Malawa w ciągu ostatnich siedmiu lat awansowali od A-klasy piłkarskiej do III ligi. Teraz grają z takimi drużynami jak Siarka Tarnobrzeg czy Stal Mielec. Strumyk ma kilka drużyn młodzieżowych, a dwóch jego wychowanków trafiło do drużyny młodzieżowej ekstraklasowego Ruchu Chorzów.
Jednak Strumyk rozgrywa mecze w Łańcucie, bo jego boisko nie spełnia wymogów III ligi. Piłkarze mogliby korzystać z gminnego stadionu w Krasnem, ale na to nie wyrazili zgody gminni radni. - To kolejny paradoks. Za każdy mecz na terenie innej gminy płacimy po 2 tys. zł, bo tu nie możemy grać - mówi Marcin Wołowiec, jeden trenerów w Strumyku Malawa.
Przed rozpoczęciem rozgrywek w III lidze w 2011 r. działacze tego klubu ubiegali się o przyznanie pieniędzy na remont stadionu. Dwa razy wydawało się, że sprawa już jest załatwiona. Odbyły się przetargi. Jednak w jednym przypadku zwycięzca przetargu zrezygnował, a w drugim do realizacji inwestycji zabrakło około 20 tys. zł. - Pod koniec 2011 roku wójt Alfred Maternia obiecał, że postara się, by w budżecie na 2012 rok było 500 tys. na remont naszego stadionu. Potem była mowa o 400 tys. zł. Ostatecznie w prowizorium budżetowym znalazła się kwota 300 tys. - mówi Ryszard Skomra, działacz Strumyka. Ale nawet tych 300 tys. zł Malawa miała nie zobaczyć. Bo radni zdecydowali, że pieniądze przesuną na remonty dróg w gminie. Wnioskował o to przewodniczący rady Stanisław Kunysz.
- Ta informacja nas załamała, ale nie na tyle, by nie walczyć. Wreszcie musi się skończyć tę dyskryminację - mówią mieszkańcy Malawy.
Na sesji projekt budżetu ogłosiła skarbniczka gminy i rozpoczęła się dyskusja. Wójt Maternia wnioskował o przywrócenie pieniędzy na remont stadionu. Podobnie radny z Malawy Jan Buczek, który wyliczył, że po Krasnem właśnie w Malawie rodzi się najwięcej dzieci, a żadnego zaplecza nie ma. - W Palikówce rodzi się najmniej dzieci, a tam jest planowana budowa orlika za 1,5 mln zł, za kilka lat nie będzie miał kto z niego korzystać. A w Malawie nie mamy nawet orlika, więc ze stadionu korzystają wszyscy mieszkańcy - argumentował.
Stanisław Lisek z Malawy swoje wystąpienie rozpoczął i zakończył fraszką o solidarności, której brakuje w gminie. - Panie przewodniczący, chcecie nas koniecznie sprzedać do Rzeszowa? Nie chce pan remontować boiska piłkarskiego, choć to obiekt gminny. Pisze pan do gazet, że piłkarze nie powinni awansować, skoro nie mają gdzie grać. Przecież to zaprzeczenie idei sportu. Sam pan sobie wbija gwóźdź. Co pan tej młodzieży mówi? Mają nie grać? Nie awansować, bo gmina ich nie chce? Chce pan skazać tę młodzież na Palikota i narkotyki? - mówił Lisek do Kunysza.
Jednak do prawdziwej wojny doszło, kiedy do głosu doszedł Kazimierz Greń. - Pan jest albo za słaby, albo manipuluje. Niech pan powie, czy według pana ta młodzież z Malawy jest trędowata, gorsza od innych? Gmina powinna się szczycić tym, że ma drużyny w III i IV lidze. Obie powinny grać na pięknym obiekcie w Krasnem. A pan organizuje tam spotkania ze skompromitowanym prezesem Grzegorzem Lato i jego zausznikami. Dla piłkarzy z Malawy nie ma tam miejsca. Jest pan tchórzem i kłamcą - grzmiał Greń.
Przewodniczący Kunysz groził mu sądem za obrazę, ale to nie deprymowało Grenia. - Mówię prawdę i żadnego sądu się nie boję - przerywał Greń. Kunysz ogłosił 10-minutową przerwę.
Ani groźby, ani ataki i prośby nie wywarły wrażenia na większości radnych. Stosunkiem głosów 9 do 6 zdecydowali, że pieniądze pierwotnie przeznaczone na stadion zostaną wydane na drogi. - To targowica, hańba i czysta złośliwość. Zrozumiałbym wszystko, gdyby te decyzje wynikały z braku pieniędzy albo gdyby za ich zabraniem przemawiały argumenty. A tak to tylko wstyd i hańba - komentuje decyzję radnych Ryszard Skomra.
ZOBACZ FILM Z SESJI
ZOBACZ ZDJĘCIA Z SESJI